Rozwód to nie wyjście

Żyjemy w rzeczywistości, gdzie ludzie coraz rzadziej wchodzą w związki. Małżeństwa się rozpadają, związki partnerskie również. Co zrobić by je uratować i dlaczego warto? Na ten temat porozmawialiśmy z Józefem Przemienieckim, terapeutą relacji partnerskich, coachem.

Pana mottem jest zdanie „satysfakcjonujące i trwałe relacje małżeńskie i partnerskie nie tworzą się same”.
Ludzie decydują się na bycie w związku ponieważ uważają się za dorosłych. Tymczasem tak naprawdę nie są dojrzali, żeby być w tym związku. Mamy pełną świadomość tego, że pełniąc role zawodowe musimy mieć określony zakres kompetencji. Podobnie jest kiedy wchodzimy w rolę męża lub żony. Te umiejętności są wyjątkowo wysokie i dotyczą nie tylko życia w związku, ale samego budowania związku. Niestety zdecydowana większość ludzi marzy o związku, który będzie dla nich takim inkubatorem, w którym znajdą miłość i szczęście. Ale udana relacja partnerska czy małżeńska nie jest gotowym tworem, ona jest tym co w nią oboje wnosimy i niczym więcej. Jej jakość i trwałość zależy wyłącznie od nas.
 
Teoretycznie wszyscy to wiedzą, gorzej z praktyką.
Największym naszym problemem jest to, że identyfi kując swój dyskomfort patrzymy na zewnątrz, a nie patrzymy na siebie. I w tym tkwi problem. Lubię pracować z każdym partnerem osobno, badać przyczynę tego, dlaczego coś w związku nie wychodzi, a nie jego skutek. Każdy z partnerów wnosi pięćdziesiąt procent, a mówienie „to on jest winny, a nie ja, proszę z nim porozmawiać” mija się z celem. Najpierw warto spojrzeć wewnątrz siebie.
 
To od czego zacząć?
Musimy wejść w inne pojmowanie relacji i uświadomić sobie, że stan zakochania jest mechanizmem biologicznym i zaakceptować to. Zabrzmi to bardzo brutalnie, ale zakochujemy się, żeby zachować gatunek. Uczucie na bazie którego możemy zbudować związek jest inne, przede wszystkim dojrzałe i aby je osiągnąć my sami musimy być najpierw dojrzali. Kolejna rzecz, z której musimy sobie zdać sprawę to fakt, że ciągle zmieniamy się, niezależnie czy mamy 30, 35 czy 40 lat. Są procesy, które wymuszają w nas budowanie świadomości i dojrzałości. Tylko, że często błędnie je odczytujemy. Dobrym przykładem jest kryzys wieku średniego u mężczyzn.
 
Co mówi pan swoim klientom?
Rozmawiając z małżeństwem mówię: „proszę państwa ja się nie zajmuje tabletkami przeciwbólowymi. Przyszyliście do mnie bo was boli, kryzys, który przeżywacie jest informacją, że nie robicie nic ze sobą”. Każdy kryzys małżeński czy partnerski czemuś służy, jest bardzo cenną lekcją życia. Zauważamy wtedy, że powinniśmy zająć się sobą. Dopiero trauma której doświadczamy kieruje nas na samych siebie. To moment kiedy mamy szansę wzrosnąć, nie tylko jako małżeństwo, ale jako osoby.
 
Czy zatem istnieje jakiś model związku?
Bardziej precyzyjnym byłoby tu mówienie o modelowych cechach niezbędnych do budowania związku trwałego i szczęśliwego. Jeżeli będziemy je rozwijać staniemy się nie tylko atrakcyjnymi partnerami, ale również będziemy stawali się coraz bardziej dojrzali, spełnieni i skuteczni życiowo. Te cechy to empatia, otwartość na zmiany i autonomia, czyli niezależność psychiczna od innych. W mojej książce „Małżeństwo nie musi być loterią” nazwałem je cechami atrakcyjnego partnera. Dziś nie mam cienia wątpliwości, że można je rozwijać, gdyż każdy ma niezbędne do tego zasoby, które trzeba tylko odkryć w sobie. A warto podjąć ten wysiłek, gdyż dzięki temu można smakować prawdziwe szczęścia i budować trwały związek.
 
Dziękuję za rozmowę.

Prestiż  
Kwiecień 2016